jakuszyce

Gdy jeszcze kilka dni temu w moim Tomaszowie pod Żaganiem, biegałem na nogach po śliskim asfalcie, zastanawiałem się, kiedy to ja ostatnio nie miałem w styczniu nart na nogach. Chyba wtedy, kiedy... jeszcze nie wiedziałem co to są biegówki. Po piątkowym treningu na nartach mogę powiedzieć jedno – Jakuszyce to jest inna bajka!

 

 

Wiem, że dziś śnieg pada już praktycznie w całym kraju, albo przynajmniej w jego większej części. Ale na początku tego tygodnia wszyscy jeszcze zastanawialiśmy się, gdzie w Polsce biegać na nartach by ich nie zniszczyć, albo czy gdzieś jest pętla dłuższa, niż 2 km, po której jeździł ratrak.

 

Bonus od natury

 

Gdy patrzyłem wtedy na zdjęcia Darka Serafina, który jeździł quadem i ubijał śnieg myślałem sobie – „On to się nigdy nie zmieni. Szalony chłop!".
Darek jednak nadal robił swoje, a natura za to dała mu wielki bonus. To była najpierw środa, a potem noc ze środy na czwartek. Jak sypnęło (w środę tylko w Jakuszycach, w nocy już także w centrum Szklarskiej Poręby), to nie wiadomo było od czego zacząć. – Mam 50, albo nawet 60 kilometrów tras klepniętych ratrakiem – rzucił mi do słuchawki Komandor Serafin.
No i znowu coś tam o szalonych ludziach przemknęło mi przez głowę. Ale byłem w pociągu na trasie z Żagania do Jeleniej Góry i co ja mogłem wiedzieć o śniegu...

 

Przejazd kolejowy zasypany!

 

W czwartek rano nie mogłem już się doczekać wizyty na Polanie Jakuszyckiej, szczególnie, że nawet w Jeleniej Górze zaczęło się robić biało. Wjeżdżamy na górę tak ok. 7.45. Asia i Kaja z Biegu Piastów oraz pan Staszek Mroziński, spokojni, jak co dzień, w końcu byli tu dzień wcześniej. A ja, z miną trudną do określenia.
Pan Janek Framiński szaleje z łopatą, Komandor uśmiechnięty, Axel (jego pies) szczęśliwy. Tory kolejowe zasypane, a po Polanie jeżdżą oba ratraki. - To jakaś bajka, nie wierzę – zaczynam gadać sam do siebie. – Przecież kilka dni temu latałem po lotnisku w Tomaszowie, trenując na nogach i marząc o śniegu...

 

Ile to jest 30 centymetrów?

 

Za kilkadziesiąt minut wpada na Polanę Zbigniew Stępień kierownik czwartkowych zawodów Karkonoskiej Ligi Regionalnej Grupy Azoty i mówi „zawody się nieco opóźnią, ale przecież dosypało w nocy z 20-30 cm to czemu się dziwić".
Po ostatnich kiepskich zimach, my już zapomnieliśmy jak wygląda 30 centymetrów śniegu...
Dzień zleciał mi szybko, bo o godz. 13.30 (ostatecznie blisko godzinę później) mieliśmy wyruszyć z Komandorem na przebieżkę na nartach. Jego kolejną w tym sezonie, moją pierwszą. Pierwszy raz, jak ktoś powiedział mi, że zrobimy 20 km, to pomyślałem „mało"...
Dziękuję Michałowi ze Stacji Jakuszce za to, że gdy ja pisałem relację z Ligi Karkonoskiej on doprowadził moje Salomony do stanu używalności, bardzo dobrego stanu używalności.

 

Jak ja się cieszę, że wreszcie pobiegałem na nartach! 

 

Słów kilka o stanie wszystkich tras...

 

Ruszyliśmy. I teraz już będzie o konkretach, bo nikogo przecież nie interesuje o czym rozmawialiśmy (a nagadaliśmy się, że hoho!).
Rzeczywiście na Polanie Jakuszyckiej gotowe są już prawie wszystkie trasy biegowe. Zacznę od tego, co zrobione nie jest:

  • * Ściernisko i jeszcze fragment w stronę Szklarskiej Poręby, ale to akurat kwestia związana z wycinką drzew i pracą ciężkiego sprzętu w lesie.
  • * fragment Jeleniogórskiej – tam jednak krzaków jest najwięcej i trzeba jeszcze poczekać aż śnieg je całkowicie przykryje.

 

Poza tym biegać można już wszędzie. I nie bójcie się o narty. Tzn. osoby, które chcą wyruszyć na nowym sprzęcie i nie czuć żadnego zagrożenia powinny wybrać trasy, pod którymi jest asfalt lub szutry. Czyli Spacerowa na Orle, oba Dukty, szlak na Kopalnię. Trasa KGHM Global, czyli dookoła Kozińca.
Zaskakująco dobrze jest też na trasie na Samolot i na Starej Drodze Celnej (Elektrowni Turów), gdzie przecież są normalnie całkiem spore kamienie, ale tam ich nie zauważyłem.

 

Komandor Dariusz Serafin na trasie dookoła Kozińca. A dokładnie, to specjalnie poza trasą, by pokazać nam ile jest śniegu! 

 

Ostatni raz było tak w 2012 roku

 

Powiem tak, jeżeli chodzi o trasy, to Jakuszyce już dziś są gotowe, żeby przeprowadzić bieg na 54 kilometry i nawet za mocno nie musiałyby modyfikować trasy. Szczególnie, że gdy piszę te słowa (w piątkowy wieczór) w Jakuszycach ciągle pada śnieg! A już wkrótce ma przyjść spory mróz, który tylko zakonserwuje te bajkowe, jak na ostatnie lata warunki...

 

Mogę śmiało stwierdzić, że od 2012 roku nie mieliśmy w Górach Izerskich tyle śniegu co dziś. Oczywiście wtedy, gdy przed Pucharem Świata wywoziło się go z Jakuszyc ciężarówkami, było go znacznie więcej, ale i dziś nie ma na co narzekać. A przecież ciągle pada!
Do zobaczenia w Jakuszycach (w poniedziałek zagoszczę tam na dłużej, bo zaczynamy obozy Jakuszyckiej Akademii Biegowej...).

 

Tomasz Hucał

 

Fot. Bieg Piastów