jakuszyce

Dwa dni opadów śniegu w Jakuszycach w terminie świątecznym wystarczyły, by przypomniała mi się poprzednia zima i turyści z obłędem w oczach poszukujących białego puchu. To co przed dwa dni działo się w Jakuszycach trudno opisać i nie chodzi mi o dużą liczbę biegających, bo to akurat mnie cieszy. Choć także po pewnymi warunkami...

 

Zacznijmy od piechurów. Zastanawiam się, czemu ludzie nie maszerują sobie po śniegu na stokach? Pewnie dlatego, że tam jest trudniej, bo pod górę, a poza tym narciarze szybciej jeżdżą i groźniej wyglądają i piechurzy boją się pewnie uderzenia...


A na Polanie wydaje im się, że są na Krupówkach. Są wszędzie – na samej Polanie, a także na trasach biegowych. Gdy jeszcze idą uważnie, gęsiego, z troską o tor do klasyka (a tacy na szczęście też są), to można na to przymknąć oko. Ale spacerujący centralnie torem i niszczący go butami to już przegięcie.

 

Kolejna grupa to saneczkarze. A dokładnie rodzice, którzy uszczęśliwiają swoje dzieci, puszczając je na sankach po trasach narciarskich, często wychodząc naprzeciw biegaczom. Czasami grozi to niebezpiecznym zderzeniem.
Są jeszcze psiarze, którzy nie mogą zrozumieć, że jest grupa ludzi, która boi się psów i skaczący czworonóg jest dla nich potencjalnych zagrożeniem.

 

No i na koniec najgorsza grupa, a więc kierowcy. Dziś na Kopalni szalało trzech Czechów terenówkami, na Dolnym Dukcie gonił jakiś miejscowy z przyczepką, podobnie było przed świętami...
A najlepszy był facet, sądząc po rejestracji – z Poznania, który w drugi dzień Świąt, jak gdyby nigdy nic wjechał sobie na środek Polany Jakuszyckiej, zaparkował przed drzwiami wypożyczalni i spokojnie wysiadł z auta. Na dodatek był zdziwiony, gdy zwrócono mu uwagę...

 

I wiecie co jest najgorsze? Że de facto niewiele tym ludziom można zrobić (oprócz psiarzy, bo oni akurat łamią regulaminy). A to dlatego, że popularne drogi, jak ta na Orle, czy Dolny Dukt nie należą ani do miasta, ani do Stowarzyszenia Bieg Piastów, a do Lasów Państwowych i tylko leśnicy mogą decydować, co wolno, a czego nie wolno robić na tych trasach. A oni jazdy samochodami nie zabronili...
A np. trasa piesza na Orle przez Samolot to szlak turystyczny i zamknąć go dla piechurów nie można. Takie jest polskie prawo.

 

Dziwi ono szczególnie Czechów, którzy przez ostatnie dni namiętnie trenują na jakuszyckich trasach. Dziś czeski kadrowicz, startujący od lat w zawodach Pucharu Świata nie mógł zrozumieć, czemu w Polsce nie można zamknąć tych dróg na zimę i udostępnić ich tylko narciarzom... Nie potrafiłem mu tego wyjaśnić...


Ale na koniec kamyczek do ogródka biegaczy. Podpisuję się dwoma rękoma pod wpisem Zbyszka Galika sprzed kilku dni (znajdziecie go TUTAJ), który apelował o grzeczność, uśmiech i pomocną dłoń do wszystkich biegaczy. Nie mogę patrzeć, jak paru wyżyłowany biegaczy krzyczy na turystów, którzy stawiają pierwsze kroki na biegówkach. Opamiętajcie się – Wy też kiedy byliście początkujący! A co najgorsze – ci co krzyczą, to wciąż amatorzy, tylko nieco lepsi od początkujących... Prawdziwi zawodnicy biegają spokojnie, robiąc swoje i nie tracąc energii na okrzyki...

 

Więcej pogody ducha ludzie! Może dzięki temu zima się nad nami ulituje i sypnie śniegiem...

 

Tomek Hucał