guziński

Bieg narciarski Birkebeiner był dla mnie szóstym maratonem narciarskim ukończonym w ostatnich pięciu tygodniach, co sprawiało, że w tym czasie byłem prawie całkowicie wyłączony z cyklu treningowego,  czasu na regenerację po każdym ukończonym biegu miałem bardzo niewiele. Znając specyfikę biegu Birkebeiner i związanie z tym trudności zdecydowałem się potraktować go jako „bieg na zaliczenie” organizując bardzo krótki, 2-dniowy wyjazd do Norwegii.

 

Bieg Birkebeiner, zaliczany do cyklu Worldloppet, jest jednym z najstarszych biegów tego cyklu i jednocześnie jednym z najtrudniejszych z powodu nie tylko profilu trasy lecz także faktu, że każdy z uczestników biegu ma obowiązek biec od startu do mety z plecakiem, którego waga musi mieć co najmniej 3,5kg. Ponadto zawartość plecaka powinna zawierać rzeczy wymienione w regulaminie, co jest weryfikowane przez Organizatorów.  W moim przypadku tuż po przekroczeniu linii mety niesiony przeze mnie plecak przeszedł gruntowną weryfikację, zarówno pod względem wagi jak i wyposażenia.

 

Maraton rozgrywany jest z miejscowości Rena do Lillehammer na dystansie 54 kilometrów. Organizatorzy przygotowali dla uczestników biegu odpłatny transport autobusowy zarówno na start jak i powrót po ukończeniu biegu. Niestety tym razem miałem pecha gdyż, zanim opuściłem autobus wypełniony do ostatniego miejsca okazało się, że któryś z biegaczy pomylił kijki zostawiając dla mnie jeden krótszy kijek i takim sposobem praktycznie oboje zostaliśmy bez kijków… Początek biegu to kilkunastokilometrowy, wymagający podbieg o przewyższeniu ok. 600 metrów, po którym jest chwila odpoczynku i kolejny kilkukilometrowy podbieg i tak aż do ok. 35 kilometra, po czym mamy 5-cio kilometrowy płaski odcinek trasy - by wreszcie doczekać się upragnionego kilkunastokilometrowego łagodnego powrotu  do mety w Lillehammer (chociaż z uwagi na roztopiony i rozjeżdżony śnieg nie było to wcale takie łatwe jakby się oczekiwało). Trasa biegu jest jedną z bardziej wymagających w całym cyklu Worldloppet,  gdyż różnica wzniesień na trasie to ok. 1200 metrów. Warunki na trasie biegu były tym bardziej utrudnione z uwagi na zdecydowaną różnicę temperatur pomiędzy początkiem i końcem biegu. Temperatura oscylowała w przedziale od -1 do +7 stopni Celsjusza, co powodowało trudność w doborze optymalnego smaru „na trzymanie”. Startując z ostatniego sektora miałem przed sobą rozjechaną i grząską trasę, co nie sprzyjało osiągnięciu dobrego wyniku.

 

W maratonie narciarskim uczestniczyło bardzo wielu narciarzy z całego świata. W tej edycji bieg ukończyło ponad 10.000 biegaczy, w tym kilka osób z Polski na czele z Justyną Kowalczyk, która po emocjonującej walce zajęła 2 miejsce wśród kobiet. Miłym akcentem było dla mnie spotkanie,  podobnie jak ja, „pozytywnie zakręconego” narciarza Waldemara Spychalskiego, z którym w sympatycznej atmosferze mogliśmy wymienić doświadczenia z wielu biegów, w których braliśmy udział. Ciekawym zbiegiem okoliczności był fakt, że oboje startowaliśmy pod patronatem Biegu Piastów. W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować za umożliwienie mi startu pod szyldem „Bieg Piastów”.

 

guziński

Na zdjęciu Andrzej z Waldemarem Spychalskim

 

Jako ciekawostkę można podać fakt, że na trasie biegu ustawione były tablice informacyjne/motywujące dla zawodników, które informowały, co czeka zawodników w najbliżej perspektywie czasu i jednocześnie mobilizowały do dalszego wysiłku. Tablice co prawda były w języku norweskim, ale pamiętając co nieco z języka szwedzkiego nie miałem trudności ze zrozumieniem. Kolejną ciekawostką był start w biegu następcy tronu Norwegii księcia Magnusa Haakon, którego na trasie wspierały tablice z jego podobizną. Nie sposób było nie zauważyć bardzo żywiołowego dopingu na trasie zawodów i można było podziwiać osoby dopingujące, które w atmosferze pikniku spędzały czas na trasie zawodów. Dla mnie osobiście był to bardzo miły akcent rozegranego biegu.

 

Podsumowując można bez wątpienia stwierdzić, że maraton narciarski Birkebeinerennet 2016 pod względem organizacyjnym został przeprowadzony bardzo dobrze, a liczba wolontariuszy, zarówno młodych jak i w podeszłym wieku, robiła wrażenie. Drobnym minusem może być wysoka opłata za transport autobusowy na start i z powrotem w porównaniu z innymi biegami, gdzie odbywa się on za symboliczną opłatą lub bezpłatnie.

 

Moim zdaniem maraton narciarski Birkebeiberrennet to bieg, który warto przebiec.

Andrzej Guziński skipol.pl TEAM