skipol team

Rejestrując się na bieg Marcialonga w lipcu ubiegłego roku miałem wstępnie ułożony swój kalendarz startów na sezon 2015/2016, w którym w przeciągu 7 dni zaplanowałem start w biegu Marcialonga we Włoszech oraz dwóch biegach Koenig Ludwig Lauf w Niemczech. Stąd wybór padł na Marcialonga Light, czyli bieg na dystansie niespełna 46 kilometrów z miejscowości Moena przez Canazei do Predazzo.

 

Bieg rozgrywany był stylem klasycznym i wytyczony od lat na niezmiennej trasie wiodącej zarówno duktami leśnymi i drogami po obydwu stronach rzeki Avisio, jak i ulicami wielu miasteczek, tworząc tym samym niepowtarzalny klimat. Na na trasie zawodników dopingowało bardzo wielu kibiców, dla których rozgrywany bieg był wielkim wydarzeniem. Kibice stali na trasie i kibicowali „indywidualnie” dzięki  przygotowanej przez organizatora broszurze z listą nazwisk osób startujących w biegu. Rangę wydarzenia można było odczuć  na każdym kroku, w każdej miejscowości na trasie, gdzie wywieszone były flagi państw uczestników biegu oraz flagi z logiem biegu. Niespotykane było to, że na dzień przed biegiem ulice miast i miasteczek tętniły normalnym życiem i ruch na ulicach odbywał się jak co dzień. W godzinach popołudniowych na dzień przed biegiem na ulice rozwożony był śnieg, na którym odbywały się zawody, a kilka godzin po zakończeniu biegu śnieg był zbierany z ulic i przywracany normalny ruch. Widać, że dla całego regionu było to wielkie święto narciarstwa biegowego.

W tym roku, ze względu na niesprzyjającą aurę (brak naturalnego śniegu), organizatorzy chcąc rozegrać 43 edycję biegu zmuszeni  zostali do wyprodukowania ogromnej ilości sztucznego śniegu i rozwiezienia go na całą 70-cio kilometrową trasę. Jeszcze na dzień przed biegiem trasa była w zupełnie „dobrej kondycji” z przygotowanymi torami do jazdy. Niestety w dzień biegu aura zmieniła się diametralnie i prawie osiem tysięcy zawodników rozpoczęło bieg w temperaturze +2 stopnie Celsjusza, a kończyło w temperaturze + 9 stopni Celsjusza. Wszystko to sprawiło, że warunki do jazdy były dosyć trudne z uwagi na znikomą ilość śniegu, który w wysokiej temperaturze szybko zmienił się w błoto pośniegowe, a tory do jazdy były jedynie wspomnieniem… Ja wystartowałem w drugiej połowie stawki, ponad godzinę po pierwszych zawodnikach i niestety nie doświadczyłem przyjemności biegania w torach.

 

skipol team

 autor na zdjęciu z lewej z numerem 4017

 

Organizacja biegu w moim odczuciu była bardzo dobra. Zorganizowana komunikacja autobusowa sprawnie dowiozła wszystkich uczestników na miejsce startu oraz pozwoliła zawodnikom wrócić do swoich miejsc pobytu po biegu. Falowy start bardzo małych grupek umożliwił bezpieczne przeprowadzenie startu dla tak licznej grupy biegaczy.

Na przebiegniętym przeze mnie dystansie bez mała 46 kilometrów trasa liczyła 500m przewyższeń. Uzyskany przeze mnie czas to 3:53:49, co dało mi 62 miejsce wśród 407 zawodników sklasyfikowanych na tym dystansie.

Bieg główny na dystansie 70 kilometrów wygrał Norweg Tord Asle Gjerdalen, zaś wśród kobiet pierwsza była Britta Johansson Norgren

Podsumowując, bieg udany i warty polecenia, a organizatorzy oprócz ogromnego wysiłku włożonego w przygotowanie 70-cio kilometrowej trasy ze sztucznego śniegu, mieli bardzo dużo szczęścia, że bieg udało się rozegrać  pomimo tak ciepłej aury.

 

Andrzej Guziński

od redakcji: autor to Worldloppet Global Skier, oraz 3-krotny Worldloppet Master, oraz od tego sezonu członek naszego skipol.pl TEAM

p.s poniżej (w artykule powiązanym)  relacja Andrzeja z Vasaloppet China, zapraszamy