c.d notki Maćka Staręgi W ten sposób po mojej krótkiej autobiografii przeszliśmy do tematu. Chciałbym więc podzielić się swoimi przeżyciami w trakcie przygotowań do zbliżającego się sezonu. Wiosna była okresem lekkiego rozprężenia po ciężkim sezonie. Na treningach pracowaliśmy dużo nad odbudową siły. Interwałów i sprawdzianów nie było wiele. Niemniej jednak nie mogło obejść się bez paru startów na nogach czy na rowerze. Poza tym w kwietniu jest zawsze sprawdzian w cygańskim lesie i oczywiście testy sprawnościowe, kiedy poznajemy nowych kandydatów do szkoły. Szybsze treningi odbywały się mniej więcej raz w tygodniu. Reszta to praca cykliczna opierająca się długich treningach na nogach (crossy, marszobiegi). Ciekawym urozmaiceniem był basen. Warto jednak wspomnieć, że o tej porze roku trzeba się skupić również na nauce. Oceny już wystawione, wszystko pozaliczane i przychodzi lato. Wakacje rozpoczynam obozem w Serpelicach (wioska wypoczynkowa w dolinie rzeki Bug), na który jadę razem z klubem. Jest to jeden z cięższych obozów. Dzień zaczyna się od obowiązkowego rozruchu. Po śniadaniu jedziemy na nartorolki. Po południu krótki odpoczynek na plaży. Kiedy się już poopalamy czas na drugi trening. Cross, rower górski, kajaki, imitacja to podstawowe formy pracy. Przychodzi czas na kolacje, ale to nie koniec dnia. Zaraz po posiłku wyruszamy całym klubem na boisko i rozgrywamy mecze w siatkówkę i piłkę nożną. Tak mniej więcej przedstawia się plan naszego tygodniowego zgrupowania w Serpelicach. Kolejnym obóz rozpocząłem w połowie lipca nad morzem w miejscowości Ustronie Morskie. Moje treningi skupiały się głównie na crossach po plaży i jeździe na nartorolkach. Czasami przeplatane ćwiczeniami nad siłą i mocą. Ogólnie rzecz biorąc był to obóz (w moim przypadku) regeneracyjny, gdyż w sierpniu czekała na mnie ciężka praca na obozach ze szkołą. Sierpień rozpoczynał się więc obozem w Pogorzelicy, na który dotarłem od razu z Ustronii Morskich. Wraz z trenerem Walusiem biegaliśmy wiele crossów po plaży do oddalonego o 13km (w jedną stronę) Mrzeżyna. Jeździliśmy również na siłownię do Rewala i na nartorolki do pobliskich wiosek. Interwały i szybsze treningi popołudniowe biegaliśmy w pobliskim lesie. Na koniec dwutygodniowego zgrupowania zaplanowany był sprawdzian na nogach. Biegaliśmy dwa kółka na pętli 2800m. Forma biegowa była dosyć wysoka. Osiągnąłem rezultat 19:08, który był 2 sekundy lepszy od ośmioletniego rekordu trasy. Cały obóz uważam za bardzo udany i dobrze przepracowany. Dwa tygodnie ciężkiej pracy dały trochę w kość więc prosto z Pogorzelicy pojechałem do Wilkas (wioska na mazurach nad jeziorem Niegocin, niedaleko Giżycka). Mój klub był tam własnie w trakcie zgrupowania w ośrodku AZS. Jest to bardzo atrakcyjne miejsce. Znajdują się tam urokliwe kąpieliska, dobre do zabawy. Niedaleko jest też dyskoteka. Na obozie spędziłem trzy dni. Potem przyszedł czas na powrót do domu. Był to jednak okres lekkiego rozprężenia i fajnej zabawy połączony z urozmaiconymi treningami. część trzecia i na razie ostatnia w piątek 11.01.

Autor: Maciek Star