WADA

Rosyjska Federacyjna Służba Bezpieczeństwa Rosji (FSB)  jest odpowiedzialna za zamienianie próbek w kontroli antydopingowej podczas Igrzysk Olimpijskich w Soczi 2014 - o tym jest przekonany szef niezależnej komisji WADA (Światowa Agencja Antydopingowa) Richard McLaren.

 

- Mój zespół jest przekonany, że FSB była zaangażowana w zastępowaniu testów antydopingowych podczas Igrzysk Olimpijskich w Soczi w 2014 roku. Jesteśmy tego absolutnie pewni - powiedział McLaren. Dowodów na to stwierdzenie jednak nie upublicznił.

 

Próbki przykładowe (czyste) członków rosyjskiej sbornej przewieziono do FSB, w czym miał uczestniczyć wiceminister sportu Jurij Nagornych - twierdzi komisja WADA.

- Okazało się, że cała akcja przebiegała w zaplanowany sposób, w 2013 roku czyste próbki rosyjskich zawodników przewieziono do tajnego budynku FSB położonego obok laboratorium w Soczi. W całęj akcji brał udział wspomniany już Nagornych - dodał McLaren. Szef komisji stwierdził, że metoda otwierania próbek zastosowana przez FSB nie jest mu znana.

Komisji WADA pod kierownictwem McLarena, po przeprowadzniu dochodzenia zaleca zawiesić pracę laboratorium RUSADA (Rosyjska Agencja Antydopingowa) oraz pozbawić członkostwa w organizacjach międzynarodowych Rosyjski Związek Lekkiej Atletyki.

źródło. lenta.ru

-/-

Od redkacji: podejrzewamy, że to dopiero wierzchołek góry lodowej, z pewnością następne miesiące mogą przynieść sporo zmian w klasyfikacji medalowej Igrzysk w Soczi. To jedna strona medalu. Druga to, o czym pisaliśmy wcześniej nierówe traktowanie poszczególnych nacji przez WADA i MKOL.

Tym bardziej jest to widoczne w chwili, kiedy norweski król nart Martin Sundby został przyłapany na przekroczeniu dozwolonej dawki leku na astmę. Idąc tropem spiskowych teorii dziejów, można pokusić się o stwierdzenie, że całą sprawę uratował lekarz ekipy norweskiej. Ciekawe co byłoby w przypadku wykrycia EPO, także błąd lekarza? Zawodnik nie ponosi, lub ponosi częściową odpowiedzialność za przedawkowanie specyfiku? Przecież jest pełnoletnim, świadomym swoich czynów człowiekiem. Czekamy na następny podobny przypadek w innej niż norweska federacji. Czy wtedy także skończy się to dwumiesięczną dyskwalifikacją?

Doskonały przykład mieliśmy na polskim podwórku, kilka lat temu "przyłapano" na przedawkowaniu leku na astmę jednego z czołowych wtedy polskich biegaczy narciarskich. Zawodnik podobnie jak Sundby mógł zażywać leki na astmę, przekroczył dawkę, co wykryto po badaniu próbki pobranej na Mistrzostwach Polski. Efekt to dwa lata bezwzględnej dyskwalifikacji.

Polak nie był Norwegiem.

 

Kuba Cieślar